Autorytet Sądu Najwyższego w wielu sprawach w sposób bezpośredni kształtuje praktykę orzeczniczą sądów powszechnych, niemniej niejednokrotnie można spotkać się z przykładami klarownie uwidaczniającymi, że nie obowiązuje u nas system precedensów, a doświadczenie wyniesione z jednego okręgu apelacyjnego może być nieprzydatne i mylące w innym rejonie kraju. Praktyczny wymiar tego zagadnienia dotyczy m.in. zasad ustalania opłaty sądowej związanej z opłatą od apelacji w sprawie rozwodowej.
Uchwałą Sądu Najwyższego z dnia 19 czerwca 2007 r. III CZP 48/07 sąd ten odniósł się do zapytania, czy od apelacji w sprawie rozwodowej, podważającej zarówno orzeczenie o winie, jak i o alimentach, pobiera się oprócz opłaty stałej od rozwodu opłatę stosunkową od orzeczenia alimentacyjnego. Odpowiedź była jednoznaczna i stwierdzała, że w takich wypadkach pobiera się tylko opłatę stałą. Warto zatem zaznaczyć, że pogląd spotkał się z wyraźną dezaprobatą sądu apelacyjnego we Wrocławiu, który nie przyjął do stosowania wniosków tek uchwały. Postanowieniem SA we Wrocławiu z dnia 16 czerwca 2008 r. (sygn. akt I ACz 569/08) sąd ten wskazał, że nie podziela stanowiska zaprezentowanego w uchwale SN, a w sytuacji zaskarżenia jedynie pozostałych elementów wyroku, składających się na integralną całość bądź nie objętych integralnością, opłata apelacyjna uzależniona będzie od zakresu zaskarżenia.
Jako ciekawostkę można wskazać, że problem ten nie przeszedł bez echa. Z jednej strony był przedmiotem zapytania prawnego do SN, który jednak odmówił podjęcia nowej uchwały w tym zakresie. Dodatkowo przedmiotowe orzeczenie zaistniało przed Trybunałem Konstytucyjnym (SK 16/09), który podzielił pogląd Sądu Najwyższego, a stanowisko odmienne określił, podobnie jak Prokurator Generalny, jako „wadliwą praktykę zastosowania danej normy prawnej w jednostkowej sprawie”.


