W uchwale z dnia 2 lutego 2011 r. Sąd Najwyższy odniósł się do praktycznego problemu związanego z wyczerpaniem limitu sumy gwarancyjnej przewidzianej dla umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej. Ryzyko takie istnieje zwłaszcza w przypadku trwałych uszczerbków na zdrowiu, gdzie przyznane zostały poszkodowanym wysokie świadczenia rentowe wypłacane cyklicznie. W tej sprawie SN przyjął, że polisa zobowiązuje ubezpieczyciela do zapłaty odszkodowania określonego w umowie, a nie odpowiadającego rzeczywistej wysokości szkody. Po wyczerpaniu sumy gwarancyjnej TU nie jest zatem zobowiązane do dalszych świadczeń. W omawianym przypadku konkluzja przeprowadzonych rozważań sprowadzała się do potwierdzenia, że istnieje wówczas podstawa dla wytoczenia powództwa o pozbawienie wykonalności relewantnego tytułu wykonawczego wydanego przeciwko ubezpieczycielowi.
Na marginesie SN odniósł się pobieżnie do dalszych konsekwencji, które prezentowane stanowisko może wywołać w praktyce. Należy bowiem zaznaczyć, że wyczerpanie kwoty gwarancyjnej następuje zazwyczaj w dalekiej perspektywie czasowej od samego zdarzenia powodującego szkodę, a tym samym realna staje się obawa niemożności skutecznego dochodzenia roszczeń przeciwko sprawcy szkody ze względu na przedawnienie. Konkludując rozważania w tym przedmiocie SN wskazał, że zagadnienie ewentualnego zarzutu przedawnienia, który mógłby podnieść sprawca szkody, podlegałoby ocenie na podstawie art. 5 k.c. W tym miejscu zaznaczyć należy, że szczególny charakter takich spraw pozwala przyjąć, że powołanie się na zasady współżycia społecznego dla zwalczenia zarzutu przedawnienia rzeczywiście w wielu wypadkach może okazać się zasadne. Większym problemem natomiast niewątpliwie będzie wówczas i tak możliwość wyegzekwowania zasądzonych roszczeń od sprawy – osoby fizycznej odpowiedzialnej za wypadek komunikacyjny.


