Praktycy, a w szczególności sędziowie, są dość sceptycznie nastawieni do dowodu z zeznań świadków. Stronniczość, niepamięć, zła wola, przemieszanie faktów z ocenami - to nie pozwala przyjmować wszystkich wypowiedzi zeznających za prawdziwe. Jeden chce dobrze wypaść przed sądem, inny przed stroną. Jeden stara się powiedzieć jak najmniej, a drugi nie dopuszcza myśli, że na jakieś pytanie nie udzieli odpowiedzi, nawet jeśli będzie musiał pewne fakty wykreować. Co innego dokument - będzie miał taką samą treść czytany i dziś, i za pół roku. Świadek zaś dzisiaj powie tak, a za pół roku już inaczej. W sprawach, opierających się o przeciwstawne stanowiska stron oparte o zeznania, sądy mają twardy orzech do zgryzienia. Komu uwierzyć. Sąd I instancji ma o tyle łatwiej, że ma z tym świadkiem kontakt. Sąd II instancji, o ile nie trafi się nagrywanie rozprawy, takiej możliwości już nie ma. Wówczas nawet mały drobiazg może być tym niuansem, która przeważy szalę na jedną stronę. Czytaj więcej

radca prawny
ALEKSANDER KUNICKI

