Przeskocz do treści

Niewiarygodna nieomylność

Praktycy, a w szczególności sędziowie, są dość sceptycznie nastawieni do dowodu z zeznań świadków. Stronniczość, niepamięć, zła wola, przemieszanie faktów z ocenami - to nie pozwala przyjmować wszystkich wypowiedzi zeznających za prawdziwe. Jeden chce dobrze wypaść przed sądem, inny przed stroną. Jeden stara się powiedzieć jak najmniej, a drugi nie dopuszcza myśli, że na jakieś pytanie nie udzieli odpowiedzi, nawet jeśli będzie musiał pewne fakty wykreować. Co innego dokument - będzie miał taką samą treść czytany i dziś, i za pół roku. Świadek zaś dzisiaj powie tak, a za pół roku już inaczej. W sprawach, opierających się o przeciwstawne stanowiska stron oparte o zeznania, sądy mają twardy orzech do zgryzienia. Komu uwierzyć. Sąd I instancji ma o tyle łatwiej, że ma z tym świadkiem kontakt. Sąd II instancji, o ile nie trafi się nagrywanie rozprawy, takiej możliwości już nie ma. Wówczas nawet mały drobiazg może być tym niuansem, która przeważy szalę na jedną stronę.

Wstęp bardzo generalny, ale sprawa ciekawa i konkretna. Można pogratulować powodowi sukcesu (a ich pełnomocnikowi - samej koncepcji procesu). Na pierwszy rzut oka wydawać się bowiem mogło, że w istocie wszystko w sposób oczywisty przemawiało za ich niekorzyść. Na pewno jednak mieli też dużo szczęścia, jako że zeznania głównego świadka drugiej strony pozostawały wiele do życzenia.

To teraz stan faktyczny.

Powód jak przedsiębiorca zawarł z pozwanym umowę ubezpieczenia od ognia i innych zdarzeń losowych oraz odpowiedzialności cywilnej. Ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej zostało zawarte w wariancie rozszerzonym o klauzule dodatkowe. Nie zaznaczono jednak klauzuli włączenia szkód na osobie wyrządzonych pracownikom. Umowa została zawarta przez agentkę ubezpieczeniową. W trakcie obowiązywania tej umowy doszło do śmiertelnego wypadku pracownika powoda - w czasie pracy na terenie zakładu. Roszczenia członków rodziny zmarłego powód przekazał do ubezpieczyciela. Ten jednak odmówił zapłaty, wskazując, że zakres ochrony wynikający z umowy z dnia 30 listopada 2010 r. nie został rozszerzony o klauzulę 004 i w tej sytuacji pozwany nie może ponosić odpowiedzialności za powstałą szkodę. Rodzina pracownika pozwała więc powoda i uzyskała korzystny wyrok - powód zapłacił im ponad 100.000 zł.

Z tego krótkiego opisu trudno znaleźć jakiś punkt zaczepienia dla powoda, który pragnie odzyskać zapłaconą kwotę od ubezpieczyciela. Bezspornie umowa nie zawierała wymaganej klauzuli. Zamiast zatem twierdzić, że to nie jest tak jak wszyscy czytają, powód przyjął ciekawszą drogę - wskazał, że to nie tak miało być. Że umowa miała zawierać tę klauzulę, a jedynie przez błąd agenta ubezpieczeniowego tak się nie stało. A skoro przez taki błąd poniósł szkodę, to należy mu się odszkodowanie od podmiotu, w imieniu którego agent działał. Koncepcja ciekawa, ale trudna do udowodnienia, jeśli mamy tutaj słowo przeciwko słowu. W takich wypadkach pomocne są wszelkie dodatkowe twierdzenia, np. okoliczność, że dotąd co roku powód zawierał taką samą umowę, która obejmowała odpowiednią klauzulę. Z omawianego uzasadnienia jednak takich twardych "poszlak" nie wyczytamy. Przeważyły o wszystkim zeznania samej pani agent, a w zasadzie to chyba zbyt duża pewność siebie oraz brak konsekwencji. Powód natomiast miał za sobą dodatkowo swojego syna, który faktycznie dokonywał czynności związanych z przedmiotową polisą. Przedstawiali razem zwartą i logiczną wersję zdarzeń.

Sąd Okręgowy natomiast nie uznał za wiarygodnych zeznań A. T., w których wykluczyła ona sytuację, w której nie zaznaczyła klauzuli, której klient sobie zażyczył, podkreślając, że wnioskuje to stąd, że nigdy nie popełnia błędów. Powyższe tak kategoryczne stwierdzenie jest sprzeczne z zasadami doświadczenia życiowego i logiki. Świadek zawodowo zajmuje się zawieraniem umów ubezpieczenia od kilku lat i w czasie swojej kariery zawodowej musiała takich umów przygotować i podpisać bardzo wiele. W takiej sytuacji nie można uznać za wiarygodne kategorycznego zapewnienia świadka, iż nigdy nie popełniła błędu przy konstruowaniu warunków ubezpieczenia, zwłaszcza, gdy konstrukcja umowy ubezpieczenia dla pozwanego wygląda w ten sposób, że zakres ubezpieczenia określa się poprzez zaznaczenie właściwego okienka z krótkim określeniem rodzaju ubezpieczenia lub okienka z numerem klauzuli. Zasady doświadczenia życiowego wskazują, iż przy tak lakonicznym określeniu warunków umowy, pomyłka w wyborze jednej z wielu opcji jest prawdopodobna. Nadto świadek nie była konsekwentna w swoich zeznaniach. Z jednej strony świadek na początku zeznań twierdziła, iż nie pamięta całej sytuacji, ani zawarcia umowy, ani życzeń klienta, a z drugiej kategorycznie wykluczyła możliwość swojej pomyłki. Nadto świadek opisując swoje postępowanie przy zwieraniu umowy wskazała, iż wyboru właściwych klauzul dokonuje klient w trakcie zawierania umowy, a ona zgodnie z jego życzeniem w jego obecności zaznacza właściwe opcje w formularzu umowy, który ma na swoim laptopie. W dalszej części zeznań świadek wskazała jednak, iż zdarzało się także, iż na spotkanie z klientem, kiedy miało nastąpić podpisanie umowy ubezpieczenia, przynosiła ona już przygotowany wydruk takiej umowy z zaznaczonymi odpowiednimi klauzulami.

Potwierdzając wszystkie przesłanki odpowiedzialności sąd zasądził roszczenie. Ale tylko w połowie. Przyjął bowiem, że skoro powodowi tak rzekomo zależało na objęciu polisą wypadków pracowników, to zaniedbał weryfikacji treści umowy zawierzając profesjonalizmowi agentki. Przyczynienie : 50 %.

Jest to zatem kolejny wyrok na blogu z gatunku tych opartych mocno na zasadzie słuszności. Przedsiębiorca powinien wszak wiedzieć, co podpisuje. Brakuje też informacji, czy składka była policzona od pełnego zakresu ubezpieczenia. Zakładam jednak, że nie, gdyż to mocniej akcentowałoby oczywistą omyłkę w postaci niezaznaczenia określonej pozycji w formularzu. A jeśli jednak: tak - to w istocie bez opłacenia składki ubezpieczeniowej powód zapewnił sobie połowę świadczenia od ubezpieczyciela. Prawie jak gratis dla stałego klienta. I te 50 % przyczynienia. I dużo, i mało (zważywszy na status przedsiębiorcy, wsparcie syna i całkowitą nonszalancję, przejawiającą się w zawieraniu umowy bez jej przeczytania co do kluczowego punktu, czyli zakresu ubezpieczenia). Pani świadek musiała być rzeczywiście kompletnie nieprzekonywująca. Aż dziwne, bo zawód agenta wymaga określonych predyspozycji w zakresie perswazji.

Jakieś jeszcze wnioski ? Wszystko w ramach umów warto negocjować ze świadkiem, najlepiej z synem 😉 Faktem jest także, że w zasadzie agentka nie mogła zeznać w sposób wzorowy, jeśli zważymy na ilość umów, jaką zapewne zawierała z klientami. Zwłaszcza w porównaniu z powodem, który zawierał tylko jedną taką umowę. Powód dokładnie opisywał okoliczności sprawy, agentka natomiast twierdziła, że wielu rzeczy nie pamięta - co wypunktował sąd w uzasadnieniu. Nie przekonała sądu, co w tym wypadku oznaczać będzie zapewne regres w stosunku do niej od pozwanego ubezpieczyciela. Chyba, że z zawodowej przezorności ubezpieczyła się polisą na taką okoliczność... Choć przyznać trzeba, że - w uproszczenia - konieczność poniesienia przez agenta ubezpieczeniowego ciężaru kwoty zadośćuczynienia wypłaconego rodzinie zmarłego pracownika klienta jest zdarzeniem bardzo mało prawdopodobnym. Ale jednak możliwym.

Masz podobny problem prawny ?
Skontaktuj się z nami - postaramy się pomóc !

Jak zlecić sprawę lub umówić się na konsultacje - informacje




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Publikacja komentarza wymaga akceptacji administratora - bez akceptacji komentarz nie będzie widoczny dla innych użytkowników. Dodawanie komentarzy nie wymaga logowania ani podawania jakichkolwiek danych. Aprobowane będą wyłącznie komentarze nawiązujące do tematyki wpisu - uzupełnienia, sprostowania, polemiki, pytania dodatkowe. Odrzucone zostaną wszelkie komentarze naruszające ten wymóg, ale także te stanowiące reklamę, zawierające dane osobowe (nazwisko, adres e-mail), odnośniki, pomówienia lub wulgaryzmy, jak też treści zdublowane lub nic nie wnoszące do dyskusji. Administrator nie jest zobligowany weryfikować komentarzy oczekujących na moderację w żadnym konkretnym terminie, ani też odpowiadać na komentarze. Aprobata komentarza nie oznacza potwierdzenia przez Kancelarię treści objętych komentarzem. Komentarze są publicznie dostępne i mogą być w uzasadnionych przypadkach edytowane lub usuwane przez administratora. Stanowią one wyłącznie wyraz poglądów ich autora, który świadomie i dobrowolnie zdecydował się na zamieszczenie ich w ramach polemiki lub dyskusji na Portalu w celu upublicznienia.
Prawnik z Lublina
radca prawny
ALEKSANDER KUNICKI
`Prawo w praktyce` stanowi część WWW.LUBELSKIEKANCELARIE.PL . Administratorem Portalu jest Lubelskie Kancelarie - Aleksander Kunicki Kancelaria Radcy Prawnego. Wykorzystywanie prezentowanych tu materiałów i treści bez zgody Administratora i autora jest zabronione. Umieszczanie odniesień i zapożyczeń treści jest dozwolone pod warunkiem podania źródła oraz hiperłącza (link bez atrybutu nofollow) do strony źródłowej.

Treści zamieszczane na stronie mają jedynie charakter informacyjny i nie stanowią pomocy (porady) prawnej, nie są również aktualizowane w przypadku zmiany stanu prawnego. Prezentują jedną z dopuszczalnych wersji interpretacji powszechnie obowiązujących przepisów prawa, przedstawioną zazwyczaj w układzie hipotetycznych pytań i odpowiedzi. Wszelkie wątpliwości związane z treścią bloga, w szczególności w związku z samodzielnie prowadzonymi sprawami sądowymi, należy konsultować z adwokatem lub radcą prawnym w ramach odrębnie zlecanej usługi prawnej. Kancelarie i Administrator nie ponoszą odpowiedzialności za jakikolwiek skutek wykorzystania przedmiotowych treści przez inne osoby. Treść pełnej noty prawnej jest dostępna pod tym odnośnikiem.

Blog `Prawo w praktyce` służy informowaniu w przedmiocie specjalizacji, praktyki oraz form usług i pomocy prawnej świadczonych przez prawników powiązanych z www.lubelskiekancelarie.pl.Oferta Kancelarii dotyczy spraw cywilnych (majątkowych, odszkodowań, nieruchomości, umów), spadkowych, rodzinnych, gospodarczych, administracyjnych, karnych. Radca prawny specjalizuje się w obsłudze prawnej firm, prawie kontraktów, konsumenckim oraz procesowym, związanym ze sprawami sądowymi w Lublinie i okolicach.

Powered by WordPress. Enhanced by Google.