Tragiczne zdarzenia, które spotkały dwójkę uczestników wycieczki do Egiptu, stały się podstawą stanu faktycznego dla niedawno zakończonego procesu sądowego o zadośćuczynienie. Problemy prawne sporu skupiały się na zakresie odpowiedzialności głównego organizatora wycieczki, w kontekście dodatkowej wycieczki fakultatywnej, w trakcie której doszło do śmierci turystów. Poruszony w uzasadnieniu został temat ewentualnego zbiegu odpowiedzialności deliktowej i kontraktowej. Przedmiotem analiz były również uchybienia po stronie organizatorów wycieczki, ale także kwestie formalne dotyczące statusu kontraktowego wycieczki fakultatywnej. Pozwany bowiem wskazywał, że to egipscy współpracownicy odpowiadali za organizację wycieczek fakultatywnych, a rezydent pozwanego jedynie pomagał klientom w dokonaniu wyboru i zakupie takich wycieczek - oferowanych przez lokalne biura podróży.
Powództwo wnieśli zstępni osób, które utonęły podczas fakultatywnej wycieczki zakładającej przepłynięcie wpław określonego odcinka zatoki, celem dostania się do „domu żółwi”. Żądanie zostało częściowo uwzględnione. Lektura relacji uczestników budzi jednak niedowierzanie w kontekście zakresu zaniedbań i dezinformacji, które dotknęły uczestników tego nieszczęsnego wypoczynku. Tematem niniejszego wpisu są jednak aspekty prawne związane z opisanym roszczeniem.
Z uwagi na kompleksowy charakter rozważań prowadzonych w uzasadnieniu wyroku przez sąd II instancji warto zacytować jego szersze fragmenty:
(…) w razie szkody na osobie uczestnika wycieczki zarówno w doktrynie, jak i orzecznictwie powstają spory co do podstawy i zakresu odpowiedzialności biura podróży. Co do zasady odpowiedzialność touroperatora jest odpowiedzialnością kontraktową, niewykonanie czy tez nienależyte wykonania umowy o świadczenie usług turystycznych winno być oceniane przede wszystkim na podstawie przepisów ustawy z 29 sierpnia 1997 r. o usługach turystycznych (Dz.U. 2014/196 t.j. ze zmianą) i dalej art. 471 i nast. k.c. W razie, gdy nienależyte wykonanie umowy skutkuje również szkodą na osobie, wówczas dla oceny odpowiedzialności biura podróży w grę wchodzą przepisy o odpowiedzialności deliktowej. Wyrządzenie szkody na osobie jest zawsze czynem niedozwolonym. W takich wypadkach istotnie – jak wskazał Sąd I instancji – dochodzi do zbiegu podstaw odpowiedzialności ex delicto i ex contractu. Wówczas także – zgodnie z utrwalonym w tym zakresie orzecznictwem - wybór podstawy odpowiedzialności biura podróży należy do poszkodowanego i może on zostać dokonany także przez samo wskazanie faktów uzasadniających żądanie pozwu, a w razie wątpliwości co do dokonanego przez poszkodowanego wyboru, sąd powinien przyjąć taką podstawę prawną, która jest bardziej korzystna dla poszkodowanego (vide wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna z dnia 14 lutego 2003 r., IV CKN 1768/00, Legalis 59167).
Tym niemniej o zaistnieniu tego rodzaju zbiegu może być mowa jedynie wówczas, gdy z roszczeniami występuje klient biura podróży, który zawarł z nim umowę. Tymczasem w rozpoznawanej sprawie powodowie nie byli uczestnikami wycieczki, nie łączył ich z pozwanym węzeł obligacyjny. Szkoda, której naprawienia się domagają, związana jest ze śmiercią ich rodziców podczas wycieczki organizowanej przez pozwanego, a przy tym zdaniem powodów śmierć ta była wynikiem bezprawnego i zawinionego działania pozwanego. Powodowie występują zatem z własnym, niezależnym roszczeniem, które znajduje źródło w przepisach o czynach niedozwolonych. Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, iż wyrządzenie szkody przez czyn niedozwolony jest samoistnym źródłem stosunku obligacyjnego i skutkuje zaistnieniem odpowiedzialności odszkodowawczej ex delicto (tak M. Nestorowicz, Prawo turystyczne, Warszawa 2009, str. 89).
Przedstawione wyżej rozważania prowadzić muszą do wniosku, iż błędne są także wywody Sądu I instancji, który oceniając zasadność zgłoszonych przez powodów roszczeń, traktuje ich jako następców prawnych uczestników wycieczki. Kwestia następstwa prawnego powodów w zakresie praw majątkowych nie ma w niniejszej sprawie żadnego znaczenia. Raz jeszcze należy podkreślić, że powodowie występują z własnym roszczeniem o zadośćuczynienie, przysługującym im w razie śmierci osoby bliskiej (art. 446 § 4 k.c.), a nie niejako w imieniu zmarłych rodziców. Co więcej gdyby przyjąć, iż powodowie występują z roszczeniem jako następcy prawni zmarłych rodziców, to trafny okazałby się zarzut pozwanego, wywodzony z treści art. 449 k.c. Zgodnie z tym przepisem roszczenie o zadośćuczynienie jako ściśle osobiste jest niezbywalne, podlega dziedziczeniu jedynie wówczas, gdy jest już wymagalne oraz zostało uznane na piśmie albo przyznane prawomocnym orzeczeniem. Skoro rodzice powodów ponieśli śmierć w czasie wycieczki organizowanej przez pozwanego, to niewątpliwie okoliczności o których mowa w przepisie art. 449 k.c. nie zaistniały.
(…) Godzi się bowiem zauważyć, że bezspornie rodzice powodów E. i L. W. (1) zawarli z pozwanym umowę o świadczenie usług turystycznych - wyjazd do Egiptu. Zgodnie z art. 12 i 13 ustawy z 29 sierpnia 1997 r. o usługach turystycznych (Dz.U. 2014/196 t.j. ze zmianą) pozwany był zobligowany do podania swoim klientom, przed zawarciem umowy, szczegółowych informacji dotyczących danej wycieczki, w tym kształt imprezy turystycznej. Kształt imprez turystycznych nie ma przeważnie charakteru sztywnego. Organizator turystyki zwykle przewiduje usługi o charakterze obligatoryjnym (elementy podstawowe), takie jak np. zakwaterowanie, wyżywienie, transport, a także usługi o charakterze fakultatywnym. Do takich elementów będą należały w szczególności dodatkowe wycieczki, czy klimatyzacja w pokoju. Tym bardziej organizator jest zobligowany przedstawić program imprezy, w tym program zwiedzania i atrakcji turystycznych już w samej umowie z klientem (art. 14 ust. 2 pkt 4 ustawy o usługach turystycznych). Ustawa o usługach turystycznych nakłada na biuro podróży także obowiązek jednoznacznego wskazania, że wycieczka wymagają od uczestników odpowiednich umiejętności (np. spływy kajakowe). Ów wymóg wskazania kształtu imprezy podyktowany jest głównie ochroną interesów majątkowych klientów, ważny jest z punktu widzenie określenia ceny, a zatem wyraźnego wskazania, które z usług wchodzących w skład pakietu są objęte ceną, a za które klient powinien dopłacić. (tak P. Cybula, „Usługi turystyczne. Komentarz”, Lex 2012, komentarz do art. 12 i 14 ustawy).
Biorąc powyższe pod uwagę nie można nie dostrzec, że pozwany zawarł z pp. W. umowę na piśmie (potwierdzenie rezerwacji stałej, k. 14), która zawierała potwierdzenie zakresu obligatoryjnych (podstawowych) elementów wycieczki, objętych ceną, a nadto przekazał klientom - również na piśmie (k. 15) - szczegółowy plan wycieczek fakultatywnych, wśród których została wskazana także wycieczka do A.. Ów plan wycieczek fakultatywnych pozwany przedstawił rodzicom powoda oraz innym swoim klientom jeszcze wielokrotnie, a mianowicie na spotkaniu organizacyjnym po przybyciu do hotelu (k. 84), a także przez wywieszenie na tablicy ogłoszeń szczegółowego planu, opatrzonego logo pozwanego, nadto plan ten był dostępny na stronie internetowej pozwanego.
Bacząc na powyższe wskazać należ, że fakultatywny charakter wycieczek nie oznacza zdaniem Sądu Apelacyjnego, że pomiędzy klientem wyrażającym chęć uczestnictwa w takiej wycieczce a touroperatorem dochodzi do zawarcia kolejnej umowy, a jedynie do ostatecznego ustalenia zakresu świadczonych na rzecz tego klienta usług. Już w chwili zawarcia umowy w dniu 21.04.2010 r. przez rodziców powodów i pozwanego powstał pomiędzy nimi stosunek zobowiązaniowy, którego treść, poza podstawowym zakresem usług takich jak przelot, transfer do hotelu, zakwaterowanie w hotelu, wyżywienia, ubezpieczenie, obejmowała także świadczenie na rzecz klienta dodatkowych usług w postaci uczestnictwa w wycieczkach tzw. fakultatywnych w razie wyrażenia przez niego woli w tym zakresie i dokonania dodatkowej opłaty. W tym stanie rzeczy samo wyrażenie chęci uczestnictwa w wycieczce fakultatywnej i zapłata należności rezydentowi nie mogą być postrzegane jako zawarcie nowej czy też kolejnej umowy. Próba zatem kwestionowania umocowania rezydenta do zawierania umów w imieniu pozwanego pozostaje prawnie relewantna dla oceny, że pozwany był stroną umowy z rodzicami powodów. Niezależnie od tego wskazać należy, że pozwany w informacji o wycieczkach fakultatywnych sam wskazał, że wyrażenie chęci uczestnictwa w wycieczce fakultatywnej należy zgłaszać rezydentom i na ich ręce dokonać dodatkowej opłaty zgodnie z wskazanymi w zestawieniu cenami. Jest jedynie wynikiem przyjętych w praktyce rozwiązań technicznych sytuacja, w której ostateczną decyzję o skorzystaniu z wycieczek fakultatywnych oraz zapłata za nie następuje już w czasie trwania imprezy turystycznej i z udziałem rezydenta. W świetle zaprezentowanych wyżej okoliczności faktycznych uznać należy, że wycieczka do A., w której udział wzięli rodzice powodów, była objęta umową z dnia 21.04.2010 r. zawartą pomiędzy nimi a pozwanym.
Powyższe rozważania przesądzają o tym, iż na pozwanym spoczywa odpowiedzialność za należyte – a więc bezpieczne dla turystów – wykonanie tej wycieczki fakultatywnej. Sąd Apelacyjny wprawdzie, odmiennie od Sądu I instancji, ocenił okoliczności zawarcia umowy pomiędzy pozwanym a jego klientami, ostatecznie jednak Sąd I instancji trafnie uznał, że pozwany zawarł z pp. W. umowę także w zakresie wycieczki do A.. Zaprezentowane wnioski pozwalają na uznanie apelacji pozwanego, w zakresie, w jakim kwestionuje ustalenie, iż pozwanego z rodzicami powodów łączyła umowa o wycieczkę do A. za niezasadną.
(…)W kontekście przestawionych wyżej rozważań jest bez znaczenia dla ustalenia odpowiedzialności pozwanego jaki podmiot faktycznie wycieczkę do A. wykonywał. Sama tylko okoliczność eksponowana przez autora apelacji, iż organizatorem wycieczki było egipskie biuro (...) oceny tej zmienić nie może. Zgodnie bowiem z treścią art. 11a powołanej wyżej ustawy o usługach turystycznych organizator turystyki odpowiada za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy a odpowiedzialność tę wyłączyć może tylko wywołanie tej sytuacji działaniem lub zaniechaniem klienta, działaniem lub zaniechaniem osób trzecich, nieuczestniczących w wykonywaniu usług lub siłą wyższą. Żadna tego typu sytuacja nie miała miejsca. Pozwanego obciążał zatem obowiązek nie tylko zapewnienia rodzicom powodów i innym klientom możliwości odbycia wycieczki do A., ale zrealizowania jej w bezpiecznych warunkach tak dojazdu na plażę, jak i pobytu na niej, snurkowania oraz podziwiania żółwi czy rafy koralowej. Pozwany był zatem zobligowany do wyboru kontrahenta, który da dostateczne gwarancje zapewnienia klientom powoda bezpiecznego wypoczynku i kontroli jego działań. Tymczasem ustalony w sprawie stan faktyczny daje podstawy do uznania, że wykonawca, któremu pozwany powierzył zrealizowanie wycieczki do A. nie spełnił nawet najbardziej elementarnych wymogów bezpieczeństwa. Wykazany przez powodów w głównej mierze zeznaniami świadków – innych uczestników wycieczki do A. przebieg tej imprezy – prowadzi do wniosku, że wykonawca wycieczki dopuścił się naruszenia elementarnych zasad bezpieczeństwa. To zaś pozwala uznać, że działania pozwanego nie tylko były obiektywnie nieprawidłowe, ale także zawinione.
(…)Naruszenie przez pozwanego, czy też osoby którymi się posłużył przy wykonywaniu wycieczki do A., staranności w zapewnieniu bezpieczeństwa snurkowania jest tak kardynalne i oczywiste, że już zasady logiki i doświadczenia życiowego pozwalają na przyjęcie odpowiedzialności pozwanego za skutki zdarzenia.
Zważyć zatem należy, że przede wszystkim wyprawa do domu żółwi wymagała umiejętności pływania, a zatem już rezydentka pozwanego informując klientów o rodzajach fakultatywnych wycieczek winna poczynić takie zastrzeżenie i pouczyć o konieczności posiadania umiejętności pływackich na wysokim poziomie. Tymczasem jak wykazało postępowanie dowodowe (vide zeznania E. Ż. k. 197)) rezydentka nie dość, że nie przedstawiła rzeczywistego planu wycieczki i nie ujawniła konieczności wypłynięcia przez klientów wpław w morze, to jeszcze wbrew wszelkim zasadom bezpieczeństwa, a nawet logiki wskazywała, że wycieczka ta cechuje się niskim stopniem trudności, jest ona adresowana do rodzin z małymi dziećmi. Już na tym etapie można zatem postawić pozwanemu zarzut braku należytej staranności. Dalej nie sposób nie dostrzec, że zadaniem rezydenta (zgodnie z art. 3 pkt 7a ustawy o usługach turystycznych a także zgodnie z informacjami udzielanymi klientom przez pozwanego w folderach reklamowych i na stronach internetowych) jest towarzyszenie klientom biura podróży oraz zapewnianie im opieki. Tymczasem rezydent nie udała się w podróż do A., nie mogła zatem zadbać o należyte wyposażenie klientów biura w sprzęt do nurkowania oraz sprzęt ochronny. Tym samym klientom nie zapewniono warunków bezpiecznego wejścia do wody i udania się do miejsca obserwacji żółwi. Nie ma przy tym znaczenia okoliczność, że rezydent ma wiele obowiązków i nie jest w stanie jednocześnie zajmować się wszystkim wycieczkami. Kwestia organizacji pracy u pozwanego nie może zwalniać go z odpowiedzialności względem powodów. Kolejnym elementem przesądzającym o bezprawności działania pozwanego jest fakt, iż w podróż do A. z klientami pozwanego udał się przewodnik, który nie władał ani językiem polskim, ani językiem angielskim w stopniu komunikatywnym, co wykluczało możliwość komunikacji i uzyskania wiarygodnych informacji tak co do przebiegu wycieczki, jak i poziomu jej trudności. Podobne zarzuty postawić należy przewodnikom, którzy towarzyszyli klientom w wodzie. Nie można nie dostrzec, że nie posługiwali się oni językiem angielskim, nie orientowali się ilu jest uczestników snurkowania, nie czuwali nad bezpieczeństwem klientów, o czym również świadczy fakt, iż porzucili świadka L. K. (k. 184), który został sam przy żółwiach. Wreszcie powtórzyć należy, że organizator nie zapewnił uczestnikom wycieczki kapoków ochronnych, nawet na wyraźne życzenie jednej z uczestniczek. Pozwany w apelacji eksponuje, że jedna z uczestniczek wycieczki, E. Ż. posiadała kapok. Pozwany jednakże pomija milczeniem fakt, iż świadek zeznała, że zna biegle język angielski i „załatwiła go sobie” (k. 197). Tymczasem przewodnik, który miał pomagać klientom pozwanego na żądanie wydania kapoka nie zareagował. Podobnie zresztą nie było reakcji na żądanie dopłynięcia do miejsca obserwacji żółwi łodzią, jak to miało miejsce w przypadku innych, przebywających w tym czasie na plaży wycieczek. Pośród oczywistych błędów i uchybień organizatora, które przesądzają o rażącym narażeniu bezpieczeństwa uczestników wycieczki są także eksponowane przez Sąd I instancji okoliczności takie, jak, brak ratowników na plaży, brak sprzętu pierwszej pomocy a także brak sprawdzenia poprawności korzystania przez uczestników wycieczki z masek.
Opis wszelkich nieprawidłowości w organizacji wycieczki do A. pozwala na zajęcie stanowisk, że postępowanie pozwanego (którego obciążają działania podejmowane przez (...)) było obiektywnie zarzucalne, a więc sprzeczne z zasadami porządku, a tym samym bezprawne. Nie wymaga pogłębionej argumentacji wniosek, iż niezapewnienie sprzętu ratunkowego, asekuracji osób snurkujących, tym bardziej nie wyposażenie uczestników snurkowania w kapoki ochronne stanowiło oczywiste naruszenie naczelnej zasady ochrona życia i zdrowia ludzkiego. Godzi się przy tym zauważyć, że w wyroku z dnia 28.03.1968 r. Sad Najwyższy (I CR 64/68, PUG 1969/4/137) uznał, że biuro podróży ponosi odpowiedzialność za zaniedbania bułgarskiej służby zdrowia. W okolicznościach tamtej sprawy wobec braku szybkiej i skutecznej pomocy medycznej nastąpiła śmierć uczestnika wycieczki. Przenosząc powyższe na grunt rozpoznawanej sprawy, odpowiedzialność pozwanego za niezapewnienie opieki medycznej i ratowniczej, a nawet sprzętu zwiększającego bezpieczeństwo snurkowania nie może budzić żadnych wątpliwości.
W ocenie Sądu Apelacyjnego okoliczności faktyczne sprawy pozwalają także uznać, że skutek w postaci utonięcia rodziców powodów w czasie tak chaotycznie przygotowanej wycieczki był co najmniej możliwy do przewidzenia. Godzi się przy tym zauważyć, że w dniu wycieczki warunki pogodowe nie były dobre, wiał silny wiatr, na morzu były fale znacznie utrudniające poruszanie się. Reasumując zdaniem Sądu Apelacyjnego powodowie wykazali, że działanie pozwanego było bezprawne. Miał on możliwość a także powinność przewidzenia skutków takiego przygotowania wycieczki, co przesądza o odpowiedzialności deliktowej pozwanego.
Sygn. akt I ACa 245/15 - Sąd Apelacyjny we Wrocławiu


