Przeskocz do treści

Nieuczciwy kontrahent nie jest bezkarny

Funkcjonowanie na rynku wymaga wielu kompromisów. Niekiedy utrzymanie stałych przychodów związane jest z koniecznością godzenia się na nieuczciwe praktyki silniejszego kontrahenta. Duzi gracze mogą więcej, więc czasem prowadzi to do wykorzystywania innych przedsiębiorców. Aby nie stracić dobrych relacji z potentatem, mniejsze firmy przystają na dodatkowe opłaty, prowizje, przymusowe promocje i różne inne korekty finansowe. Wszyscy na danym rynku o tym wiedzą, wszystkich to dotyka, ale nikt nie chce się wychylić. Aż do czasu. W końcu jakaś kropla przeleje czarę albo po prostu ktoś postanowi się przebranżowić i już bez oporów zapragnie rozliczyć się z przeszłością. Bo to, co jest korzystne dla poszkodowanych podmiotów, to fakt, że znoszenie takich praktyk przez jakiś czas nie tworzy domniemania, że to był akceptowalny przez obie strony przejaw swobody umów.

Poniżej opis jednej ze spraw. W zasadzie taki troszkę klasyk w tej płaszczyźnie. Branża przewozowa. Duży podmiot i kilku przewoźników realizujących usługi na jego rzecz.

(...) Strony zawarły umowę, której przedmiotem było świadczenie przez powódkę na rzecz pozwanego usług przewozowych (kurierskich). W zgodzie z powyższym powódce przysługiwać miało wynagrodzenie określone w załączniku numer 2 do umowy, płatne raz w miesiącu na podstawie prawidłowo wystawionej faktury VAT. W trakcie wykonywania umowy, w cyklach miesięcznych, powódka otrzymywała ponadto od pozwanego specyfikację wykonanych przewozów wraz ze wskazaniem wysokości należnego jej wynagrodzenia, od którego pozwany odliczał dwuprocentowy rabat. Praktyka tego rodzaju była przez niego stosowana także wobec innych przewoźników, którzy zobowiązani byli wystawiać faktury na kwoty po dokonanych wcześniej potrąceniach. Powódka i inni przewoźnicy tolerowali to, ponieważ chcieli utrzymać zatrudnienie.

Pozwany w różnych sposób tłumaczył ten stan rzeczy. Wskazywał, że te dodatkowe koszty wiążą się z ubezpieczeniem podwykonawców, z korzystaniem ze wspólnego systemu, że stanowią potrącenia kar umownych przewidzianych w umowie. Problemem było jednak to, że pozwany nie zdołał tych wszystkich okoliczności odpowiednio i przekonująco wyjaśnić oraz udowodnić.

Bardziej interesujące, gdyż ogólnej natury, są poprowadzone w tej sprawie przez Sądu Apelacyjnego w Białymstoku rozważania prawne:

Zgodnie z art. 3 ust. 1 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 roku O zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (t.j. Dz. U. z 2003 r., nr 153, poz. 1503- dalej jako ”u.z.n.k.”) czynem nieuczciwej konkurencji jest działanie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, jeżeli zagraża lub narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta. Wśród czynów nieuczciwej konkurencji wymienionych w ustawie znalazły się działania polegające na utrudnianiu innym przedsiębiorcom dostępu do rynku, czego przejawem jest opisane w art. 15 ust. 1 pkt 4 u.z.n.k. pobieranie innych niż marża handlowa opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży. Pomimo stosowanego w przepisie nazewnictwa przyjmuje się, że w analizowanym wypadku mamy do czynienia z szeroko rozumianą sprzedażą towarów i usług, a nie jedynie rzeczy materialnych w rozumieniu przepisów Kodeksu cywilnego. Wątpliwości w doktrynie budzi też pojęcie „marży” użyte w przepisie, które w istocie odnosi się do zysku dostawcy towaru lub usługi, a nie jej sprzedawcy finalnemu klientowi. Na wadliwość art. 15 ust. 1 pkt 4 u.z.n.k. w tym zakresie wskazują od lat komentatorzy (zob. D. Wolski, B. Leszczyńska i A. Pisz, J. Markiewicz itd.).

Oceniając stan faktyczny niniejszej sprawy, zgodzić się należy ze stanowiskiem zaprezentowanym w wyroku T.K. z dnia 16 października 2016 roku, Sk 20/12 (Legalis nr 1073343), które mówi, że analizowany przepis nakazuje orzekającym in casu sądom wziąć pod uwagę: a) czy opłaty były przedmiotem negocjacji oraz zostały zastrzeżone w pierwszej umowie łączącej przedsiębiorców, czy też zostały wprowadzone na etapie realizacji tejże umowy w drodze zgodnych oświadczeń woli stron albo jednostronnej czynności faktycznej jednego z przedsiębiorców; b) czy opłaty zostały zastrzeżone w sposób precyzyjny ab initio, czy też postanowienia umowy w tym zakresie miały charakter odsyłający do późniejszych jednostronnych czynności jednego tylko przedsiębiorcy lub nadano im formę blankietową; c) czy pobór opłat dokonano w sposób transparentny; d) czy opłaty zastrzeżono na dalszym etapie realizacji umowy pierwotnej z mocą wsteczną; e) czy opłaty zastrzeżono w zamian za świadczenia rzeczywiście spełnione przez pobierającego opłatę; f) czy opłaty zostały zastrzeżone w sposób proporcjonalny dla przedsiębiorcy zobowiązanego do ich uiszczenia. Odnosząc się do oceny proporcjonalności zastrzeżenia opłat, sąd powinien ocenić: a) czy opłaty są przydatne do realizacji celu przedsiębiorcy; b) czy opłaty są niezbędne z uwagi na przedmiot prowadzonej działalności gospodarczej; c) czy opłaty nie wiążą się z nieadekwatnymi obciążeniami danego przedsiębiorcy. O nieadekwatności świadczyć zaś może m.in. nieuczciwe przeniesienie ryzyka związanego z realizacją umowy i prowadzeniem działalności gospodarczej przez przedsiębiorcę pobierającego opłatę na przedsiębiorcę zobowiązanego do jej uiszczenia. Upoważnienie sądu powszechnego do dokonania tego rodzaju ocen stanowi konsekwencję nałożenia przez prawodawcę na strony zawierające umowę obowiązków: przestrzegania ustawy, zasad współżycia społecznego, pozostawania w zgodzie z naturą stosunku cywilnoprawnego łączącego strony oraz zakazu nadużycia praw podmiotowych (art. 3531 oraz art. 5 k.c.).

Przenosząc powyższe dyrektywy na grunt niniejszej sprawy, Sąd Apelacyjny zauważa, że: opłaty pobierane przez pozwanego zostały formalnie zastrzeżone w umowie głównej łączącej strony, ale nie podlegały negocjacjom (powódka nie akceptując zastrzeżenia o „potrącaniu należności” mogła jedynie nie nawiązać współpracy z pozwanym i firmą (...)), pochodzenie opłat i ścisłe zasady ich pobierania nigdy nie zostały sprecyzowane w umowie głównej i aneksie do niej, zaś powódka i inni przewoźnicy skazani byli w tej mierze na ogólnikowe wyjaśnienia zleceniodawcy, pobór opłat nigdy nie był transparentny ( pozwany nie przedstawiał w tym zakresie żadnych rozliczeń, nie wyjaśniał w jakiej części stanowią one jego dochód, a w jakiej są obiektywnym kosztem funkcjonowania systemu przewozów kurierskich), opłaty zostały zastrzeżone w oderwaniu od konkretnych (weryfikowalnych) i ekwiwalentnych świadczeń pozwanego na rzecz powódki i innych przewoźników a ponadto miały charakter nieproporcjonalny. Mówiąc o nieproporcjonalności powyższych opłat wskazać przede wszystkim trzeba w ślad za powołanym wyżej wyrokiem T.K., że nie służyły one realizacji celu powodowego przedsiębiorstwa (a przynajmniej brak dowodów na potwierdzenie odmiennej tezy), nie były niezbędne z uwagi na przedmiot prowadzonej działalności gospodarczej i nieadekwatnie obciążały słabszą stronę umowy, czyli powódkę.

Mając na uwadze powyższe, Sąd Apelacyjny uznał, że pozwany zastrzegając i pobierając od powódki „rabat 2%” oraz inne nieekwiwalentne oraz nieokreślone w umowie płatności, przy pomocy których zmniejszał na zasadzie § 4 ust. 5 umowy należne jej wynagrodzenie, dopuścił się czynu nieuczciwej konkurencji opisanego w art. 3 ust. 1 i 15 ust.1 pkt 4 u.z.n.k. W tym miejscu podkreślić należy, w opozycji do jednego z zarzutów apelacji, że „stany faktyczne objęte hipoteza norm art. 15 ust. 1 u.z.n.k. zawsze przesądzają o wystąpieniu opisanej w tym przepisie postaci czynu nieuczciwej konkurencji, co zwalnia z obowiązku dowodzenia, że konkretne zachowanie skutkowało utrudnieniem konkretnemu przedsiębiorcy dostępu do rynku” (tak S.N. w wyroku z dnia 25 października 2012 r., I CSK 147/12, Legalis nr ). Innymi słowy, samo udowodnienie czynu nieuczciwej konkurencji niesie ze sobą dowód utrudnienia dostępu do rynku.

W zgodzie z przedstawionymi argumentami Sąd Apelacyjny uznał żądanie powódki za uzasadnione w świetle cyt. wcześniej przepisów ustawy oraz normy art. 18 ust. 1 pkt u.z.n.k. Pozwany winien więc zwrócić powódce kwotową równowartość tego, co pobrał od niej z naruszeniem zasad uczciwej konkurencji, a więc 9.773,09 zł z odsetkami liczonymi na zasadzie art. 455 k.c. w zw. z art. 481 k.c. Roszczenie powódki z pewnością nie uległo przedawnieniu za okres trzech lat przed datą wytoczenia przedmiotowego powództwa (zob. art. 20 ust. 1 u.z.n.k.).

Tego typu sprawy są bardzo interesujące i dość kłopotliwe dowodowo. To troszkę tak jak z mobingiem - nawet jeśli ktoś się odważy wytoczyć proces, to reszta potencjalnych światków nie chce się narazić pracodawcy. Dopiero wygrane powództwo uruchamia lawinę. Tak samo jest z przedsiębiorcami, gdzie wszyscy kalkulują zyski i straty określonych wystąpień przeciwko komuś, kto faktycznie rozdaje karty w danej branży. Jak widać po omawianym przypadku - specyfika tych spraw przemawia za powierzeniem ich w pierwszej instancji sądom okręgowym. Nawet, jeśli roszczenie jest o niespełna 10.000 zł. To są po prostu zazwyczaj dość trudne sprawy.

Masz podobny problem prawny ?
Skontaktuj się z nami - postaramy się pomóc !

Jak zlecić sprawę lub umówić się na konsultacje - informacje




Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Publikacja komentarza wymaga akceptacji administratora - bez akceptacji komentarz nie będzie widoczny dla innych użytkowników. Dodawanie komentarzy nie wymaga logowania ani podawania jakichkolwiek danych. Aprobowane będą wyłącznie komentarze nawiązujące do tematyki wpisu - uzupełnienia, sprostowania, polemiki, pytania dodatkowe. Odrzucone zostaną wszelkie komentarze naruszające ten wymóg, ale także te stanowiące reklamę, zawierające dane osobowe (nazwisko, adres e-mail), odnośniki, pomówienia lub wulgaryzmy, jak też treści zdublowane lub nic nie wnoszące do dyskusji. Administrator nie jest zobligowany weryfikować komentarzy oczekujących na moderację w żadnym konkretnym terminie, ani też odpowiadać na komentarze. Aprobata komentarza nie oznacza potwierdzenia przez Kancelarię treści objętych komentarzem. Komentarze są publicznie dostępne i mogą być w uzasadnionych przypadkach edytowane lub usuwane przez administratora. Stanowią one wyłącznie wyraz poglądów ich autora, który świadomie i dobrowolnie zdecydował się na zamieszczenie ich w ramach polemiki lub dyskusji na Portalu w celu upublicznienia.
Prawnik z Lublina
radca prawny
ALEKSANDER KUNICKI
`Prawo w praktyce` stanowi część WWW.LUBELSKIEKANCELARIE.PL . Administratorem Portalu jest Lubelskie Kancelarie - Aleksander Kunicki Kancelaria Radcy Prawnego. Wykorzystywanie prezentowanych tu materiałów i treści bez zgody Administratora i autora jest zabronione. Umieszczanie odniesień i zapożyczeń treści jest dozwolone pod warunkiem podania źródła oraz hiperłącza (link bez atrybutu nofollow) do strony źródłowej.

Treści zamieszczane na stronie mają jedynie charakter informacyjny i nie stanowią pomocy (porady) prawnej, nie są również aktualizowane w przypadku zmiany stanu prawnego. Prezentują jedną z dopuszczalnych wersji interpretacji powszechnie obowiązujących przepisów prawa, przedstawioną zazwyczaj w układzie hipotetycznych pytań i odpowiedzi. Wszelkie wątpliwości związane z treścią bloga, w szczególności w związku z samodzielnie prowadzonymi sprawami sądowymi, należy konsultować z adwokatem lub radcą prawnym w ramach odrębnie zlecanej usługi prawnej. Kancelarie i Administrator nie ponoszą odpowiedzialności za jakikolwiek skutek wykorzystania przedmiotowych treści przez inne osoby. Treść pełnej noty prawnej jest dostępna pod tym odnośnikiem.

Blog `Prawo w praktyce` służy informowaniu w przedmiocie specjalizacji, praktyki oraz form usług i pomocy prawnej świadczonych przez prawników powiązanych z www.lubelskiekancelarie.pl.Oferta Kancelarii dotyczy spraw cywilnych (majątkowych, odszkodowań, nieruchomości, umów), spadkowych, rodzinnych, gospodarczych, administracyjnych, karnych. Radca prawny specjalizuje się w obsłudze prawnej firm, prawie kontraktów, konsumenckim oraz procesowym, związanym ze sprawami sądowymi w Lublinie i okolicach.

Powered by WordPress. Enhanced by Google.