Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością jest reprezentowana przez zarząd. Nie dziwi zatem, że zawieranie umów pomiędzy spółką a członkami jej zarządu, wymaga odrębnego uregulowania - jest to wyjątek w zakresie reprezentacji. Wszak za obie strony umowy mogłaby wówczas podpisywać się ta sama osoba. Ograniczenia te powszechnie sprowadza się do zawierania kontraktów menadżerskich. Jakie jeszcze przypadki możemy tutaj dodać ? Jak pokazuje orzecznictwo - także umowy spółki osobowej, w których wspólnikami są spółka i jej członek zarządu. Czytaj więcej
Autor: A. Kunicki
Nieważność umowy a przedawnienie
Zakup rzeczy, która nie może być przedmiotem obrotu, to gwarantowane problemy prawne. Jeśli dotyczy to składników, na które następnie dokonywanie są określone nakłady, to poziom komplikacji wzrasta. A gdy jeszcze w sprawie występują (rzekome) następstwa prawne, wynikające ze zmiany ustroju państwa, to pechowego kontrahenta czeka naprawdę trudna przeprawa sądowa, z wyspecjalizowanymi radcami prokuratorii po drugiej stronie barykady. Jak taka sprawa sądowa może się potoczyć, to uwidacznia poniżej omówione orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Z instytucją przedawnienia w roli głównej. Czytaj więcej
Niekorzystna ocena pracownicza
Są grupy zawodowe, które muszą mierzyć się z cykliczną oceną pracowniczą. Chodzi tutaj o specjalny wymóg, który wynika z przepisów szczególnych, gdyż z oceną swojej pracy przez pracodawcę musi liczyć się każdy pracownik. Jak to z reguły jest przy wartościowaniu - z taką oceną oceniany może się nie zgadzać. Powstaje wtedy spór, który czasem kończy się na sali sądowej. Niedawno na blogu poruszony był temat specyfiki związanej z zatrudnieniem katechety. Teraz przyszła pora na ciekawe wątki z uzasadnienia wyroku dotyczącego sprawy pracownika nauki. Czy bowiem taka niekorzystna ocena pracownicza, której przeprowadzenie wynika z przepisów o szkolnictwie wyższym, może stanowić podstawę do określonych roszczeń sądowych ? Czytaj więcej
Rozliczenie konkubinatu
Nie jest wielkim odkryciem teza, że konkubinat utrudnia pewne sprawy dotyczące sfery prawnej partnerów. W innych aspektach zewnętrznych często nie sposób odróżnić tej więzi od małżeństwa, ale w relacjach prawnych te dwie instytucje dzieli prawdziwa przepaść. Też w kontekście spraw majątkowych. O ile w małżeństwie wszystkie relewantne przepisy opierają się na wartości, jaką jest rodzina, o tyle przy związkach "na kocią łapę" ten aspekt nie ma wprost przeniesienia na regulacje kodeksowe. Dla prawa cywilnego w wielu przypadkach konkubent nie będzie się niczym różnił od kolegi z osiedla, choć oczywiście pewne oceny mogą być zróżnicowane z uwagi na motywację stron, czy zasady współżycia społecznego. Pomijamy też oczywiście zagadnienie rodzicielstwa. Brak pełnej ochrony w trakcie konkubinatu to jeszcze nic, w porównaniu z sytuacją, gdy związek się kończy. Najpierw buduje się wspólną przyszłość, potem trzeba to przełożyć na złotówki. A dedykowanych przepisów nie ma, więc praktyka poszukuje różnych mechanizmów, żeby tę lukę jakoś uzupełnić. Bo im więcej statystycznie konkubinatów, tym więcej generuje to różnorodnych problemów prawnych. Jak zatem w praktyce można rozliczyć konkubinat? Czytaj więcej
Zasiedzenie pełne niespodzianek
Sprawy o zasiedzenie zawsze zawierają element niepewności. Przesłanki nabycia własności nieruchomości w tym trybie są bowiem dość generalne. A konkretnie - jest duże pole do popisu przy wykazywaniu, w realiach sprawy, przejawów posiadania samoistnego oraz (z reguły najbardziej pożądanej) dobrej wiary. Płacenie podatków, zgoda na gazociąg, relacje z sąsiadami, wycinka drzew, korespondencja z urzędami, zakładanie telefonu stacjonarnego - wszystko to pozwala budować oczekiwany obraz stanu posiadania. Czasem wszystkie fakty układają się jak trzeba, jedna duża działka jest podzielona od lat ogrodzeniem, a każda z części jest przedmiotem samodzielnego (zwykle nieformalnego) obrotu. Stan faktyczny, na pierwszy rzut oka, "gra i śpiewa". Posiadacze obu części działki są zgodni, w jednym duchu wnioskują do sądu o zasiedzenie swojego kawałka parceli, biegły to pięknie rozrysowuje, a sąd I instancji stwierdza zasiedzenie. Tylko potem jest wyrok II instancji i zimny kubeł wody dla uczestników oraz żółta kartka dla pełnomocnika z urzędu. Bo, w całym tym zamieszaniu z wykazywaniem stanu faktycznego, nagle umykają ważkie aspekty prawne i proceduralne. Czytaj więcej
Potrącenie psa (z perspektywy kierowcy)
Nie jest trudno wyobrazić sobie sytuację, że potrącamy samochodem biegnącego psa. Zwłaszcza w realiach wiejskich, gdzie psów nikt na smyczy nie prowadza. Odłóżmy na bok temat cierpienia zwierzęcia. Załóżmy, że pies był duży i silny, pojazd niewielki, a kierowca jechał wolno. Psu się nic nie stało, ale wymusił pierwszeństwo, a w konsekwencji to i owo w samochodzie uszkodził. Co z takim fantem robić ? Czy można uzyskać jakieś odszkodowanie w związku z koniecznością naprawy pojazdu ? Jeśli mamy troszkę szczęścia, to ustalimy właściciela psa. Jeśli szczęścia mamy więcej, to będzie to zwierzę gospodarza, który w dodatku przyjmie mandat za niewłaściwe utrzymanie psa. I jeszcze będziemy mieli świadka zdarzenia - pasażera pojazdu. A to już prawie gotowy przepis na sensowny pozew. Czytaj więcej
Filozofia kar umownych
Zastrzeganie kar umownych jest bardzo rozpowszechnione w obrocie gospodarczym. Większość umów zawiera tego typu regulacje. Nie zawsze jednak kary są stosowane w sposób racjonalny. Są naturalnie kontrakty podwyższonego ryzyka dla zamawiającego, ale w typowych i powtarzalnych umowach przewidywanie sankcji za każde najdrobniejsze uchybienie może odbić się czkawką obu stronom. Taka "przezorność" sprawia też, że strony umowy od samego początku działają bardzo ostrożnie i pozostają w nieustającym szachu. Wykonawca stąpa po polu minowym z każdą czynnością, więc - w zakresie wymogów współpracy i dotrzymywania należytej staranności - przerzuca, co tylko może, na zamawiającego. Nie trzeba też być analitykiem biznesu, żeby zrozumieć, że ryzyko kar wykonawca zawsze wkalkuluje w cenę, co oczywiście podroży jego ofertę. Zbyt wygórowane kary stanowić mogą problem także dla zamawiającego, który musi potem dochodzić łatwych do zwalczania roszczeń. Refleksji nie wymaga jednak wyłącznie wprowadzanie kar umownych do umowy. Nawet świetnie opisane sankcje umowne nie zdadzą się na nic, jeśli zastanowienia zabraknie na etapie ich egzekwowania. I vice versa - nawet świetna praktyka nie będzie skuteczna, jeśli kary są ujęte zbyt wąsko. Czytaj więcej


